Strona ks. Artura Aleksiejuka

Ja jestem krzewem winnym, a wy latoroślami.
Kto pozostaje we mnie, a Ja w nim, ten przynosi wiele owocu.
Beze Mnie nic nie możecie uczynić.

Ewangelia według św. Jana 15, 5

Chrzest Pański (Mt 3, 13-17)

20.01.2010
Chrzest Pański (Mt 3, 13-17)

W imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha;

Drodzy bracia i siostry!

Bezpośrednio przed czytaniem Świętej Ewangelii, kapłan stojąc przed Ołtarzem wygłasza modlitwę z prośbą o jej zrozumienie. Mówi w niej: „Rozpal w sercach naszych, Władco, miłujący człowieka, niezniszczalną światłość Twojego Boskiego poznania i otwórz oczy naszego umysłu ku zrozumieniu nauki Twojej Ewangelii”. Zdolność pojmowania słów Pisma Świętego jest więc Darem, o który trzeba zabiegać i prosić miłościwego Boga. W pierwszym rzędzie należy dążyć do oczyszczenia serca, gdyż – zgodnie z błogosławieństwem Zbawiciela wypowiedzianym na Górze – tylko ludzie o czystym sercu będą oglądać Boga (Mt 5, 8). Czytanie i rozumienie Pisma Świętego jest właśnie oglądaniem Boga, oglądaniem Go poprzez Jego Słowo skierowane do nas – ludzi.

Dzisiejsze czytanie ze Świętej Ewangelii według Mateusza przenosi nasz duchowy wzrok do wydarzenia Chrztu Syna Bożego, naszego Boga i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. To, na co pragnąłbym dzisiaj zwrócić waszą uwagę jest osobliwy dialog, jaki prowadzi Syn Boży z Janem Chrzcicielem. Zadziwiająca to rozmowa i niewiele słów w niej pada. Te jednak, które padają przykuwają uwagę i wyostrzają nasze duchowe zmysły.

Oto św. Jan mówi: „Ja potrzebuję chrztu od ciebie, a ty przychodzisz do mnie?” Św. Jan wiedział, kto przed nim stoi. Wzbrania się chrzcić Tego, kto jest bez grzechu chrztem pokajanija na odpuszczenie grzechów. Czyż wezwanie: „Gotujcie drogę Pańską, prostujcie jego ścieżki, wydawajcie godne owoce pokajania!” odnosi się do Tego, kto sam jest Drogą i Bramą ku zbawieniu i życiu wiecznemu? Jakże chrzcić wodą Tego, kto chrzci Duchem Świętym i ogniem? Wydawałoby się wiele pytań i żadnych łatwych odpowiedzi, konsternacja; radość, a jednocześnie bojaźń i… nadzieja, jak w dniu, kiedy Bogurodzica pozdrowiła Elżbietę, zaś on, będąc jeszcze w jej łonie poruszył się radośnie.

Chrystus zaś rzekł: „Zaniechaj teraz; albowiem godzi się nam wypełnić wszelką prawdę”. Tym jednym zdaniem, jakże prostym i doskonałym w swej prostocie, Chrystus rozwiewa wątpliwości Jana. Syn Boży mówi: „zaniechaj teraz”, czyli otwórz się w pełni na działanie woli Bożej, zrezygnuj z siebie i logiki, którą się jeszcze posługujesz. Myśli Boże nie są bowiem jak myśli człowieka. Uczyń to, jeśli chcesz zrozumieć tragedię Słowa Bożego, którego przyszło do ludzi, aby odnowić w nim swój obraz.
I dalej słyszymy: „Albowiem godzi się nam wypełnić wszelką prawdę”. Pytanie brzmi: komu i jaką prawdę godzi się wypełnić?
Bracia i siostry! Po pierwsze Bogu Jedynemu w Trójcy, Ojcu, Synowi i Świętemu Duchowi, który rzekł przy stworzeniu człowieka: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego nam”. Prawdę o człowieku, o nas samych stanowi bowiem obraz Boży, który legł u postaw konstrukcji człowieka. Przypomnijmy sobie słowa apostoła Pawła, który mówi, że im bardziej jesteśmy Chrystusowi tym bardziej jesteśmy sobą. Tę prawdę objawia i poświadcza wcielony Syn Boży, Bóg Ojciec, który mówi: „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem” i Duch Święty zstępujący na Chrystusa w postaci gołębicy.


Z drugiej strony słowa Chrystusa: „godzi się nam wypełnić wszelką prawdę” odnoszą się do Jana, a więc każdego człowieka, każdego z nas. Syn Boży czyni w ten sposób ludzi swymi współpracownikami w dziele objawienia Prawdy. Kto bowiem otworzy przed Bożym Słowem drzwi swego serca, uczyni z samego Boga swego przyjaciela i towarzysza.


Życie w Prawdzie, którą jest Chrystus pozwala na wpatrywanie się bez zakłamania we własną duszę i odczucie Bożej łaski, która napełnia naszą pustkę, usuwa pustynię będąca w nas. Wtedy jesteśmy w stanie zrozumieć słowa proroka wołającego na pustyni: „Prostujcie drogę Pańską! Prostujcie jego ścieżki!” To Prawda jaką jest Chrystus daje nam moc działania, mądrość i rozum, pokorę i stałość, umiłowanie wrogów, zrozumienie i uznanie swego bliźniego, wynosi nas ponad to, co doczesne i ziemskie, pozwala rozróżnić to, co nieśmiertelne i co poddane śmierci, przemijające od nieprzemijającego, sprawy godne walki i ofiary od spraw, o które nie należy walczyć i składać ofiary.


Wiecznym jest bowiem tylko to, co jest zbudowane na skale, na mocnym fundamencie, a tym jest Chrystus, ochrzczony przez Jana w wodach Jordanu. Jemu samemu chwała teraz , i zawsze i na wieki wieków.

Amen.