Strona ks. Artura Aleksiejuka

Bracia! Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas
umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.

List Św. Pawła do Efezjan (2,4-10)

Czym jest dzisiaj bioetyka?

22.01.2005 | Kategorie: Inne publikacje
Czym jest dzisiaj bioetyka?

Każda epoka historyczna stawiała przed ludźmi wyzwania, które w mniejszym lub większym stopniu wpływały na ich sposób życia. Śledząc dzieje ludzkości łatwo można dojść do wniosku, że człowiek nigdy nie był do końca przygotowany na nadchodzące zmiany, chociaż nie można powiedzieć, że w ogóle nie ich nie spodziewał.

Prawie zawsze towarzyszyła mu nadzieja, że nowa rzeczywistość obejdzie się z nim łagodnie, a jego życie zasadniczo się nie zmieni. Bardzo często nawet on sam nie chciał, aby w życiu, które zna i rozumie coś się zmieniło. Trwanie na uboczu, chociaż bardzo wygodne, okazywało się jednak, w miarę postępu cywilizacyjnego i globalizacji nie do zrealizowania. Prędzej czy późnej okazywało się koniecznym ustosunkowanie się do tego, co właściwie dzieje się w świecie, zajęcie stanowiska wobec nowych wyzwań i wyjścia im naprzeciw, nawet za cenę poświęcenia własnego ″świętego spokoju″. Poza tym, otwierające się przed człowiekiem nowe możliwości samorealizacji, ciekawość świata wyrażająca się w pragnieniu jego lepszego zrozumienia, korzyści płynące z praktycznego wykorzystania nabytych umiejętności i wiedzy niekoniecznie muszą oznaczać sprzeniewierzenie się dotychczas wyznawanym wartościom lub zasadom wiary.

Z drugiej jednak strony, mimo, że człowiek pod względem swej natury duchowo – cielesnej jest ciągle tym samym człowiekiem jak przed np. 200 laty, nietrudno zauważyć jak ogromnej zmianie uległa perspektywa, z jakiej postrzega on siebie i innych, co oznacza dla niego człowieczeństwo, miłość, współczucie, przyjaźń. Postęp naukowo – techniczny nie uczynił też wcale człowieka szczęśliwszym (np. poprzez przybliżenie poczucia spełnienia lub pokonania egzystencjalnego osamotnienia), ani zdrowszym, ani bardziej inteligentnym, ani bardziej wrażliwym. Z całą pewnością przyczynił się za to do głębokiego kryzysu sumień i etyczno – moralnej dezorientacji, bez względu na światopogląd oraz przynależność konfesyjną. W równym stopniu dotyka ona bowiem zarówno wierzących, jak i niewierzących.

Nawet to, co było symbolem stabilności, jego konstrukcja biologiczna, struktura cielesna (w sensie organicznym) w obliczu rozszyfrowania genomu i stopnia zaangażowania się człowieka w badania i eksperymenty genetyczne, nie wydaje się już dziś tak do końca pewne. Bezprzykładna i nie mająca ewenementu w dotychczasowych dziejach ludzkości ingerencja w ludzkie życie i ludzką naturę na najbardziej podstawowym, molekularnym poziomie, ekspansywność ludzkich dążeń poznawczych i nieograniczone wprost możliwości techniczne niewątpliwie stworzyły zagrożenie dla podstawowych wartości, wyznawanych i (lub) respektowanych przez człowieka. Wkraczając w nową erę biotechnologii i inżynierii genetycznej ludzkość stanęła w obliczu prawdziwej rewolucji zapoczątkowanej w ciszy biologicznych laboratoriów, w których niekiedy dochodzi nie tylko do niekontrolowanej, lecz wręcz brutalnej ingerencji w najbardziej uświęcone sekrety życia w nadziei, że wydarte naturze informacje mogą kiedyś zaowocować nowymi produktami, procesami, stylami życia przekraczającymi najśmielsze ludzkie wyobrażenia1.

Wskutek ogromnego postępu naukowo – technologicznego, zwłaszcza w dziedzinach nauk biologiczno – medycznych, koniecznym stało się zajęcie koherentnego i kompleksowego stanowiska, które uwzględniałoby następujące kwestie:

  • dobro indywidualne człowieka, dobro społeczności, dobro ludzkości;
  • prawa człowieka i prawa ogółu;
  • wartości uniwersalne (z punktu widzenia jednostki, grupy, społeczeństwa, całej ludzkości);
  • obecne osiągnięcia i stan wiedzy;
  • stworzenie warunków dla dalszego rozwoju cywilizacyjnego i budowania dobrobytu;
  • uwarunkowania i nieodwracalne konsekwencje postępu naukowo – technicznego;
  • ocenę powstających zagrożeń, sposoby ich likwidacji lub minimalizacji;
  • ochronę wartości demokratycznych.

W zakresie nauk biomedycznych taką właśnie dziedziną wiedzy, pretendującą do roli łącznika, a zarazem płaszczyzny dyskusji uwzględniającej wszystkie powyższe zagadnienia oraz wyrastająca z nich problematykę jest właśnie bioetyka. Innego rodzaju inspiracją dla powstania bioetyki stało się korespondujące z postępem naukowo – technicznym dążenie do etycznego usankcjonowania wspierających go poczynań w dziedzinie nauk biologiczno – medycznych. Właśnie ona miała stanowić z jednej strony pomost między techniką a humanistyką, z drugiej zaś doskonałą płaszczyznę kontaktu rzeczywistości postępu i etyki. Innymi słowy, zgodnie z zamysłami jej twórców i teoretyków, bioetyka ma wyrażać – ogólnie rzecz ujmując – „jakąś ″etykę życia ludzkiego″ zaktualizowaną przez osiągnięcia współczesnych nauk biologicznych i medycznych”2 i mają na celu zainspirowanie człowieka do refleksji nad wieloaspektowością nie tylko swojego, ale i cudzego życia3.

Z jednej strony mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego od sformułowania określającej ją definicji. Wiadomo przecież, że ″bios″ oznacza życie, zaś ″ethos″ – etykę lub moralność. W rzeczywistości nie jest to jednak ani tak proste ani oczywiste, bowiem już w ramach znaczeń przypisywanych tym pojęciom napotyka się na trudności.

W pierwszym rzędzie dotyczą one tego, o jaki ethos właściwie chodzi. Kwestia ta wcale nie jest bez znaczenia, zwłaszcza wobec relatywizmu i subiektywizmu etycznego, których myśl przewodnia, że istnieje tyle systemów moralnych ile jest podmiotów moralnych stanowi – ich zdaniem – główną zasadę powszechnego dzisiaj pluralizmu w dziedzinie etyki. Nie ma zatem nic dziwnego, że ów pluralizm rzutuje się bezpośrednio także na bioetykę, o czym będzie wkrótce mowa.

Źródłem dodatkowych nieporozumień może być także sam przedrostek ″bio″. Jest bowiem oczywiste, że zupełnie inne znaczenie tego terminu funkcjonuje np. na płaszczyźnie medycznej lub biologicznej, a inne w perspektywie filozoficznej, czy też biblijno – teologicznej. Trzeba także zwrócić uwagę na kontekst używania tego pojęcia w języku potocznym, codziennym, nie mówiąc już o jego obecności w konstrukcjach słownych na określenie np. biodetergentów, biopaliw, biożywności, biogazów, lub dziedzin naukowych, takich jak biocybernetyka i inżynieria biomedyczna, z którymi czuję się osobiście silnie związany.

Właściwie można powiedzieć, że jednoznacznej, akceptowanej przez wszystkich definicji bioetyki po prostu nie udało się jak dotąd wypracować. Nawet w preambule, ani nawet w samym tekście Konwencji o ochronie praw człowieka i godności istoty ludzkiej wobec zastosowań biologii i medycyny, powszechnie znanej pod nazwą tzw. Konwencji bioetycznej, wyrażenie ″bioetyka″ nie pada ani razu4. Nie czynią tego również, jak słusznie zauważa s. prof. Barbara Chyrowicz, autorzy najsłynniejszego i już kultowego podręcznika bioetyki autorstwa T. L. Beauchampa, J. F. Childressa pt. Principles of Biomedical Ethics5. Istnieje za to bardzo wiele specjalistycznych definicji bioetyki, z których każda oddaje to, co zdaniem jej twórców i animatorów najwierniej odzwierciedla jej specyfikę oraz najpełniej ukazuje jej zakres tematyczny. Mimo poważnych niekiedy różnic można powiedzieć, że różnorodność podejmowanej przez nią problematyki stanowi prawdziwy i widzialny znak jej interdyscyplinarności. Za przykład niechaj posłuży kilka wybranych, według mnie najbardziej reprezentatywnych definicji.

Według ks. prof. T. Ślipko „bioetyka stanowi dział filozoficznej etyki szczegółowej, która ma ustalić oceny i normy (reguły) moralne ważne w dziedzinie działań (aktów) ludzkich polegających na ingerencji w granicznych sytuacjach powstawania życia, jego trwania i śmierci”6.

Pojecie bioetyki wypracowane w Instituto Borja de Bioetica głosi, że jest ona „nauką traktującą o biotechnologiach i zagrożeniach dla równowagi i spójności ekosystemu oraz przyszłości samego człowieka, płynących z niekontrolowanego i spontanicznego stosowania w życiu osiągnięć biologii i biotechniki”7.

Jako etyka cnoty lekarskiej (wg E. D. Pellegrino i D. C. Thomasmy) – „jest odmianą bioetyki personalistycznej, w której większą uwagę kładzie się na moralne postępowanie człowieka niż na teoretyczne uzasadnienie szczegółowych norm etycznych i deontologicznych, mających zastosowanie w rozwiązaniu konkretnych problemów w medycynie”8.

Bioetyka galobalna (według koncepcji V. R. Pottera i Kennedy Institute) obejmuje trzy następujące kwestie: „problematykę życia biologicznego całej ziemi i stanowi etykę uniwersalną odpowiedzialności człowieka za przyszłość i jakość życia na ziemi; dotyczy wszystkich problemów etycznych nauk biologicznych i nauk medycznych; jest bioetyka globalną z punktu widzenia metodologii jako nauka interdyscyplinarna”9.

Bioetyka jest dziedziną ludzkiej wiedzy, której obszarem zainteresowania są zarówno fundamentalne, jak i szczegółowe kwestie etyczne związane z problematyką genezy, celowości, i wykorzystania wiedzy biologiczno – medycznej wobec człowieka i otaczającego go świata10.
Również w zakresie nauk teologicznych bioetyka doczekała się swego miejsca, czego świadectwem niech będą dwie poniższe definicje:
Bioetyka jako dyscyplina teologiczna – według definicji przedstawionej przez ks. A. Katolo – „jest częścią etyki szczegółowej albo teologii moralnej szczegółowej, która swoją refleksję etyczno-teologiczno-moralną uprawianą w świetle Objawienia oraz wynikających z niego powszechnych norm moralnych (prawo naturalne, godność osoby ludzkiej) odnosi do zagadnień związanych z granicznymi momentami życia ludzkiego (poczęcie, narodziny, choroba, śmierć) oraz do zachowania człowieka wobec królestwa istot żyjących”11.
Według prof. E. Sgreccii – długoletniego kierownika katedry bioetyki na Wydziale Medycyny i Chirurgii im. A. Gemelli Uniwersytetu Katolickiego w Rzymie – „bioetyka jest częścią filozofii moralnej, która określa godziwość lub brak godziwości podejmowanych interwencji na życiu ludzkim, a szczególnie w odniesieniu do interwencji związanych z praktyką i rozwojem nauk medycznych oraz biologicznych”12.
Na podstawie zaprezentowanych powyżej definicji rzeczywiście można dojść do przekonania, że metafora bioetyka jako pomostu między ″kontynentem″ technicznym i humanistycznym sprawdza się znakomicie. Widać również, iż specjalna rola w jego budowaniu przypadła filozofom (także etykom i teologom), jako przedstawicielom szeroko pojętego humanizmu. „Sama nazwa ″bioetyka″ - stwierdza znany krakowski filozof i bioetyk prof. Jan Hartman – predestynuje filozofów, a mianowicie etyków, którzy są przecież filozofami do tego, aby odgrywali rolę promotorów i aktywnych współtwórców tej nowej domeny naukowej ekspedycji, znajdującej się w procesie budowy”.13 Nie znaczy to jednak, że kształtowanie się bioetyki zależy wyłącznie od nich. Chociaż bowiem „pozostawiono kompetencjom filozofów dbałość o możliwą metodologiczną koherencję i sprawność procesu konsolidacji tej dyscypliny, to jednakowoż większość członków tego [bioetycznego] środowiska (...) nie dysponuje takim pojęciem filozofii czy też nie akceptuje takiego pojęcia filozofii, w myśl którego jest to dyscyplina akademicka o charakterze fundującym lub syntetycznym w stosunku do wszystkich innych”14.
Bioetyka jawi się zatem jako zupełnie nowa dyscyplina naukowa powstała w ramach etyki i obficie korzystająca z właściwej jej argumentacji, aczkolwiek niektórzy są zdania, że nowość zagadnień, jakich dotyka wymaga zupełnie nowego podejścia i nowego sposobu myślenia nie obciążonego ani naleciałościami religijnymi ani balastem nierozwiązanych przez wieki problemów. Należą do nich tzw. nowi bioetycy15 oraz bioetycy subiektywiści tacy jak np. U. Scrapella16. Tym niemniej większość bioetyków, mimo pojawiających się tendencji separatystycznych, które usiłują oddzielić bioetykę funkcjonującą w ramach postępu naukowo – technicznego od etyki, a w ślad za tym także od filozofii podziela pogląd o trwałym ich związku. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem filozofia będąc jedną z dróg poszukiwania prawdy i mądrości, kieruje swoje kroki ku poznaniu człowieka i odkryciu prawdy właśnie o nim samym. Pytania, czym jest człowiek zarówno w swej różnorodności, jak i jedności osobowej, jaki jest głęboki cel człowieka, jaki jest sens i ostateczne ″dlaczego″ osoby ludzkiej są ciągle zadawane i aktualne, a nie tylko uaktualniane. Możliwie najpełniej poznajemy bowiem jakąś rzecz jedynie wtedy, gdy nasze starania zmierzają do odkrycia jej celu istnienia, jej najgłębszego ″dlaczego″, gdy chcemy odkryć ″to ze względu na co″ ona jest, to, co daje jej doskonałość i zwieńcza jej rozwój. Filozofia różni się więc od wszystkich innych rodzajów wiedzy tym, że wychodząc od wielkich doświadczeń ludzkich, w odniesieniu do których każdy człowiek może dokonać prawdziwego sądu egzystencjalnego, ″odczytuje″ człowieka w całej dostępnej rozumowemu poznaniu pełni. Punktem wyjścia poznania filozoficznego jest zatem zawsze doświadczona rzecz istniejąca, w związku z tym działalność praktyczna jest jej integralną częścią, podobnie jak integralną częścią wiary jest jej wyznawanie i świadectwo.
Bioetyka jako dział etyki filozoficznej w kształcie, w jakim ukazuje się nam dzisiaj, jest zatem w jakimś stopniu, rezultatem ścierania się różnorodnych prądów filozoficznych oraz teorii moralnych. Stanowi produkt usiłowań i dążeń do sformułowania oraz udzielenia odpowiedzi na dręczące człowieka (ludzkość) pytania o normy i powinności moralne, o wartości, jakimi powinien kierować się człowiek w warunkach coraz bardziej wzrastającej niepewności i dezorientacji w obliczu nowych odkryć naukowych. Szybkość dokonujących się zmian i potrzeba kwalifikacji moralno – etycznej działań stanowiących ich treść jest wyznacznikiem zupełnie nowej i jak dotąd niespotykanej sytuacji w etyce. Nie dość, że nowe odkrycia w coraz większym stopniu nie tylko uzupełniają, ale wręcz rewidują przyjęty, ustalony i obowiązujący sposób widzenia świata17, to jeszcze filozofowie i etycy stoją pod ogromną presją opinii publicznej w nadążaniu za tymi zmianami, formułowania stanowisk i wychodzenia naprzeciw problemom niejako na bieżąco18. Pośpiech zaś nigdy, jak wiadomo, nie był mocną stroną tak filozofów, jak i teologów. Wiadomo również, że na ogół pośpiech w podejmowaniu decyzji rzadko szedł w ramach tych dyscyplin w parze z jakością.19 Czas zatem zawsze uchodził za sprzymierzeńca i był najlepszym, bo ostatecznym weryfikatorem rzeczywistości. Trudno zatem oprzeć się wrażeniu, że w imię tak mocnej siły ciążenia tradycji refleksja etyczno – moralna nad recepcją i konsekwencjami postępu naukowo – technicznego, w tym także w biologii i medycynie, odzwierciedla – używając słów ks. prof. Ślipko – „stan pewnego zapóźnienia”20.
Za doskonałą ilustrację obecnej sytuacji etyków (bioetyków) może posłużyć metafora jadącego pociągu. Ten znany ″kolejowy″ przykład sugeruje, że za każdym razem, kiedy dokonujemy oceny etyczno – moralnej działań w imię postępu przypominamy Człowieka, który postanawia wybrać się w świat koleją w celach poznawczych. Wchodząc na peron stacji kolejowej zauważa, że pociąg jest już w ruchu. Nie widząc innego wyjścia wskakuje jednak do najbliższego wagonu i staje się Pasażerem. Ochłonąwszy nieco zauważa wokół siebie innych pasażerów. Zajmuje miejsce i rozpoczyna rozmowę – wstępną orientację w sytuacji i ocenę okoliczności w jakich się znalazł. Z rozmów dowiaduje się, że inni również dostali się do pociągu takim samym sposobem, jak on się w nim znalazł. Nie wiedzą także, podobnie jak on, jak długo pociąg jest w ruchu, ani ile liczy wagonów. Domyślają się jednak, że jedzie już dość długo, ponieważ wszyscy, z którymi rozmawiali także wsiedli już podczas jazdy. Pasażer, którego obiektem poznania jest w obecnej chwili pociąg zdany jest w swoich badaniach wyłącznie na relacje współtowarzyszy podróży, własne doświadczenia i inteligencję oraz doświadczenia i inteligencję osób, które zechcą mu pomóc w jego dochodzeniu do prawdy.
Jeśli wzbogacimy tę alegorię o dość istotny czynnik, o którym pasażer (tak jak zresztą każdy z nas) nie ma pojęcia, mianowicie, że pociąg porusza się po torze, który układany jest z prędkością niewiele większą od prędkości pociągu, otrzymamy symboliczny obraz postępu, którego cel nie dość, że nie jest bliżej określony, to nawet nie wiadomo, co może się w drodze do niego zdarzyć. Wagony ciągnione przez lokomotywę postępu, której paliwem jest myśl ludzka, to jego konsekwencje. To na nich koncentruje w zasadzie się obecna refleksja etyczno-moralna. Pasażerowie zaś to zwykli ludzie, wśród których są także etycy, teologowie i filozofowie, przedstawiciele innych profesji, których udziałem są zarówno wygody jak i niewygody tej podróży. Każdy z nich na swój sposób docieka istoty i celu swojej podróży, każdy ma swoje własne oczekiwania z nim związane, dla każdego podróż ma inny, bardziej lub mniej abstrakcyjny wymiar.
Konkluzja i morał zawarty w tej alegorii jest następujący. Widomym znakiem zapóźnienia refleksji etyczno-moralnej wobec zmian niesionych przez działania określane jako postępowe jest pojawianie się jej dopiero wtedy, gdy powodowane nimi konsekwencje zaszły już tak daleko, że zaczęły nabierać charakteru globalnego oraz stały się odczuwalne zarówno na poziomie społecznym, jak i indywidualnie. Nie więc dziwnego, że w obliczu przyzwyczajenia się do nich i ich zakorzenienia się w świadomości współczesnego człowieka, nie tyle one, ale dotyczące ich wartościowanie przez etykę, czy teologię moralną spotykają się z brakiem zrozumienia, a nawet ze sprzeciwem przyjmującym najczęściej formę odczytywania opinii etyków, bioetyków i teologów jako zamachu na wolność myśli i autonomię jednostki.
Oczywiście zanalizowanie wszystkich związków bioetyki z filozofią przekracza zakres tej pracy, o ile w ogóle jest zadaniem do wykonania, biorąc pod uwagę ogromną liczbę i różnorodność filozoficznych teorii etyczno-moralnych. Tym niemniej podążenie tym śladem, chociaż ograniczone, jest moim zdaniem konieczne dla lepszego zrozumienia, czym właściwie jest dzisiaj bioetyka. Okaże się to także szczególnie przydatne w teologiczno – moralnych rozważaniach na temat embrionalnych komórek macierzystych, albowiem problematyka etyczna związana z ich pozyskiwaniem, eksperymentowaniem na nich oraz ich wykorzystaniem bezsprzecznie wchodzi w zakres zainteresowania bioetyki.
Pierwszym krokiem ku postawionemu powyżej celowi wydaje się przyjęcie pewnego kryterium uogólniającego, które pozwoli rozwikłać ten problem inną metodą niż uczynił to Aleksander Wielki z węzłem gordyjskim.
Wychodząc z założenia, że każdy węzeł ma dwa końce, można wyróżnić dwie grupy teorii etycznych, z których czerpie współczesna bioetyka.
Do grona pierwszych zalicza się teorie, które usiłują rozwiązać sporne kwestie etyczno-moralne opierając się na Boskim Objawieniu. Można je także nazwać idealistycznymi, religijnymi, deontologicznymi lub absolutystycznymi, gdyż uznają istnienie uniwersalnego i niezmiennego świata wartości moralnych.
Drugi typ teorii w ogóle nie przywiązuje uwagi do prawd objawionych i zwraca się ku wyznacznikom charakterystycznym dla naturalizmu, empiryzmu i pragmatyzmu. Ich przedstawiciele twierdzą, że hierarchia wartości zmienia się i jest zdeterminowana, np. historycznie, cywilizacyjnie, itd. Na określenie tych koncepcji używa się często miana relatywizmu etycznego21. W jej skład wchodzą m. in. utylitaryzm, naturalizm pozytywistyczny, immoralizm, emotywizm, egzystencjalizm, socjobiologizm a spośród kierunków starożytnych – epikureizm i cynicki hedonizm22. Wśród nich można wymienić także chińską filozofię daoistyczną.
Jak słusznie zauważa ks. prof. T. Ślipko u podstaw tych dwóch typów teorii, ich kwalifikacji aksjologicznych i motywacji znajdują się zupełnie różne, przeciwstawne sobie koncepcje człowieka, „dwie przeciwstawne antropologie”: transcendentalna i materialistyczno-naturalistyczna23.
Szczególne miejsce wśród tych drugich zajmuje antropologia chrześcijańska, zaś wśród teorii etycznych – chrześcijańska teologia moralna, zainteresowana w nadaniu człowiekowi formacji moralnej zgodnej z jego godnością i powołaniem oraz nadaniu odpowiedniego kształtu wyrastającej na jej gruncie bioetyki. „Bioetyka chrześcijańska – pisze ks. prof. T. Ślipko – opiera się na spirytualistycznej koncepcji człowieka jako osoby i bytu społecznego. W centrum tej antropologicznej doktryny znajduje się pojęcie niematerialnego pierwiastka duchowego zespolonego z materialnym podłożem w jedność substancjalnego bytu. Z tymi przesłankami idzie w parze indeterministyczne pojmowanie wolności człowieka oraz jego istotowego ukierunkowania ku realizacji ostatecznych moralnych przeznaczeń, ku którym prowadzi go na absolutnych prawach oparty ład moralny. Ukoronowaniem tej koncepcji jest transcendentna perspektywa ludzkiej egzystencji ukazująca Boga jako Praprzyczynę tej egzystencji, a zarazem docelowe Dobro, w którym człowiek znajduje swój sens i ostateczny kształt doskonałości”24.
Podstawą poszukiwanych przez teologię moralną rozwiązań problematycznych kwestii etyczno – moralnych w granicznych sytuacjach powstawania życia, trwania tegoż życia i śmierci jest zatem idealna i całościowa wizja rzeczywistości oparta na Objawieniu i żywej Tradycji Świętej oraz nie dająca się zredukować ani do natury człowieka, ani rachunku utylitarystycznego, korzyści ekonomicznej, celowości pod względem socjalnym, czy też zadośćuczynienia kryteriom i procedurom demokratycznym. Wysiłki nie biegną w kierunku uchwycenia istoty postępowania moralnego w zdefragmentowanej rzeczywistości, oddzielenia człowieka od jego czynu, rzeczywistości moralnej od egzystencjalnej. Wprost przeciwnie. Drogą teologiczno – moralnego wykładu prawd objawionych w Piśmie Świętym, z zwłaszcza w Ewangelii i Listach Apostolskich, począwszy od dzieł Ojców Kościoła, poprzez teologiczno – moralną spuściznę średniowiecza aż po czasy współczesne dąży się raczej do wyłonienia prawdy o człowieku, do ukazania w pełni starej zasady, według której czyn objawia człowieka, udziela jego samego światu, kosmosowi i tenże kosmos właśnie jemu, poprzez ten czyn przyswaja.
W pewnym sensie naprzeciw takiemu podejściu wychodzi znajdująca się pod wpływem deontologiczno – personalistycznej filozofii Kanta bioetyka protestancka i katolicka, co zyskało swój wyraz m. in. w etyce odpowiedzialności lekarza, naukowca, badacza za człowieka (ludzkość) i przez człowiekiem (ludzkością), w deontologiczno-personalistycznej etyce cnoty lekarskiej i etyce obowiązku25.
Diametralnie inny charakter prezentuje bioetyka zbudowana na antropologii naturalistyczno – materialistycznej, redukującej wszelkie poznanie do poznania eksperymentalnego i każdą przyczynę do przyczyny biologiczno – materialnej. Mówi się więc o bioetyce ekocentrycznej, utylitarystycznej, kontraktalistycznej, relatywistycznej i subiektywistycznej.
Wszystkie wymienione koncepcje, zarówno pierwszego jak i drugiego typu prezentują się jako oryginalne, całościowe, wewnętrznie spójne, choć treściowo zróżnicowane systemy teoretyczne. Łączy je także pewna cecha typologiczna. Każda z nich mianowicie stara się przedstawić siebie jako kontynuatorkę starożytnej hipokratesowej tradycji medycznej. Obfite korzystanie z argumentacji filozoficznej, zwłaszcza w bioetykach naturalistycznych, usprawiedliwia się przez zwrócenie uwagi na fakt, w klasycznej medycynie greckiej to właśnie filozofia stanowiła teorię praktyki lekarskiej, zaś zadaniem lekarza – filozofa było leczenie choroby, którą traktowano jako przejaw chaosu i brak harmonii strukturalno – funkcjonalnej w mikrokosmosie, za który uważano człowieka. Leczenie było zatem rozumiane jako porządkowanie mikro –, a także makro – świata zbudowanego z czterech żywiołów, zgodnie z założonym planem metafizycznym, którego poznanie uzyskiwało się właśnie poprzez studiowanie filozofii.26
Podobnie dzisiaj, rozwój technologiczny potrzebuje zaplecza teoretycznego w postaci filozofii i etyki postępu. W przestrzeni biomedycznej jest nią właśnie współczesna bioetyka, która będąc świadoma swych korzeni tkwiących w zbiorze zasad klasycznej hipokratesowej etyki medycznej, w bardziej lub mniej udany sposób stara się im sprostać i opierać na nich swą podstawową, użyteczną w każdej sytuacji argumentację. Czyni to m. in. poprzez określenie tzw. celów autotelicznych, określających hierarchię jej dóbr (ochrona życia, ochrona zdrowia, profilaktyka zdrowotna, niesienie ulgi w cierpieniu). Cele te jednak, jak widać, są sformułowane na tyle ogólnikowo, że w żaden sposób nie mogą stanowić punktu oparcia dla jakiejkolwiek konstruktywnej krytyki, poddającej przykładowo w wątpliwość sygnały bezkrytycznej akceptacji i ufności pokładanej w osiągnięciach naukowo – technicznych przyczyniających się do poprawy jakości i skutków leczenia.