Strona ks. Artura Aleksiejuka

Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic uczynić nie możecie.
(J 15, 4-5)

Każdy z nas jest paralitykiem

28.02.2010
Każdy z nas jest paralitykiem

W imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha;

 

Drodzy bracia i siostry!

Do Chrystusa przychodzą w ciągu całego Jego życia różni ludzie. Niektórzy szukają konkretnego wsparcia, inni zaś stawiają Mu ważne pytania. Osoba Syna Bożego wywołuje poruszenie ludzkiego serca i umysłu. Ten fakt świadczy o tym, że Ewangelia jest księgą nadziei, Dobrą Nowiną dla ludzi wiary, którzy z ufnością szukają spotkania z Jezusem Chrystusem.

Takim człowiekiem jest paralityk z dzisiejszej Ewangelii. Takimi ludźmi są również przyjaciele tego cierpiącego człowieka. Byli oni na tyle odważni, przedsiębiorczy, pomysłowi i oddani swemu przyjacielowi, że nie bacząc na cisnący się wokół Jezusa Chrystusa tłum ludzi znaleźli sposób, aby dotrzeć to Tego, który – w ich mniemaniu – mógł uzdrowić ich przyjaciela. Opuszczając chorego do stóp Syna Bożego dali świadectwo swojej wiary w to, że tylko Chrystus może podźwignąć ich druha z łoża boleści i wyrwać go z niewoli niemocy, w której się znalazł. Spójrzmy przez chwilę na postać leżącego na swym łożu paralityka. Jest on bezwładny, bezradny i całkowicie zdany na pomoc bliskich mu osób. Być może ten biedny, bezimienny człowiek, dostał się na karty Ewangelii dzięki temu, że w jakiejś formie dotarło do niego i do przyjaciół zaproszenie Chrystusa: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

 

Także dzisiaj Chrystus zaprasza nas, abyśmy nie bacząc na trudności przychodzili do Niego. Abyśmy przy pomocy naszych przyjaciół: postu, modlitwy, cnót chrześcijańskich i uczestnictwa w sakramentach Kościoła zostaliśmy opuszczeni na łożu – symbolu naszej grzeszności – do nóg Chrystusa. W naszych czasach i w naszym życiu nie brakuje bowiem różnych form paraliżu, który dotyka nie tylko nasze ciała, ale również psychikę i ducha.

Obecnie niemało ludzi wokół nas, a także często my sami, doświadcza swoistego kryzysu wiary i bezwładu w sferze własnej psychiki oraz osobowości. Jak przemożna siła spada na nich depresja, przygnębienie, smutek, rozpacz i poczucie braku sensu życia. Swoistym paraliżem i bezwładem bywamy dotknięci także w obszarze życia wewnętrznego. Nierzadko sami fundujemy sobie ten paraliż, zaniedbując życie modlitewne i uczestnictwo w sakramentach, a także podając się złudnej atrakcji życia w bezładzie moralnym i w różnych grzechach. Dlatego Chrystus spotykając paralityka, który jest figurą człowieka chorego i zniewolonego przez grzech, symbolem nas samych, najpierw patrzy w jego wnętrze. Wie, że właśnie tam, w jego wnętrzu, znajduje się źródło wszelkich problemów i niedomagań.

Fakt, że Chrystus najpierw odpuszcza grzechy, a dopiero potem uzdrawia sparaliżowanego daje do myślenia. Często mówimy, że najważniejsze jest zdrowie cielesne, tymczasem Chrystus zwraca uwagę na zdrowie człowieka jako całości, zdrowie całej humanitas człowieka. Owszem, przywraca On zdrowie ciału, jednak w wyraźny sposób wskazuje na potrzebę przywrócenia najwyższego dobra, jakim jest uzdrowienie i dogłębnie rozumiane pojednanie z człowieka z Bogiem poprzez pokajanije.

Zdrowie cielesne, stan posiadania, a nawet samo życie w jego wymiarze doczesnym są dobrami o charakterze relatywnym. Popełnilibyśmy wielki błąd, gdybyśmy te względne dobra i siebie samych potraktowali jako cel życia i dobro najwyższe. Nam ludziom nie jest łatwo wejść w Boże widzenie sensu ludzkiego życia i zaradzania ludzkiej niedoli. Jednak to Chrystus ma rację i wie lepiej, w jakiej kolejności okazać prawdziwą pomoc cierpiącemu człowiekowi.

Drodzy bracia i siostry! Zaufajmy i uwierzmy Bogu, że może On nas uleczyć z paraliżu duchowego, któremu tak często ulegamy. My również możemy doświadczyć cudu uleczenia, cudu odnowy i przemiany. Zwróćmy się ku Bogu i otwórzmy przed Nim nasze serca.

Nie czyńmy ich zatwardziałymi i niepodatnymi na łaskę Bożą. Wspierajmy się wzajemnie w modlitwie i trudach życiowych, pomagajmy sobie nawzajem, biorąc przykład z tych ludzi, którzy przynieśli paralityka i z wiarą opuścili go do stóp Chrystusa. W ten sposób i my wraz z nim zostaniemy uzdrowieni i z radością będziemy wysławiali Boga, któremu przynależy wszelka chwała na wieki wieków. Amen.

Dodaj komentarz