Strona ks. Artura Aleksiejuka

Bracia! Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas
umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.

List Św. Pawła do Efezjan (2,4-10)

Dwie Marie

20.01.2010
Dwie Marie

W imię Ojca, i Syna, i Świętego Ducha;

Drodzy bracia i siostry!

W dniu dzisiejszym prawosławna Cerkiew obchodzi Święto Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie. W tym roku to wielkie święto przypada w niedzielę, która jest jednocześnie piątą niedzielą Wielkiego Postu. W kalendarzu liturgicznym naszej Cerkwi piąta niedziela Wielkiego Postu poświęcona jest pamięci św. Marii Egipcjanki. Wysławiamy zatem i wychwalamy dzisiaj dwie Marie – Matkę Bożą i świętą ascetkę. Pierwsza z nich, Bogurodzica, została nazwana przez anioła – jak słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii – błogosławioną i pełną łaski. Stała się godną miana Matki Boga. W jej łonie ukształtował się cieleśnie nasz Zbawiciel, Syn Boży Jezus Chrystus. Druga Maria jest przykładem owocnego nawrócenia i świadectwem, że bez względu na głębię grzesznego upadku, brama ku świętości, zawsze stoi dla każdego człowieka otworem. Święta, której pamięć dzisiaj czcimy, po bardzo grzesznym życiu zdołała podnieść się z grzesznego upadku, pójść na pustynię i przeżyć tam samotnie ponad 40 lat, stając się wzorem duchowej doskonałości i prawdziwej metanoi.

Dwie Marie – jedna nosząca w swoim łonie Syna Bożego, druga przyjmująca do serca słowa Jego Ewangelii. Jedna i druga to przykład tego, iż początkiem prawdziwej mądrości jest bojaźń Boża. Przywołajmy słowa z dzisiejszej Ewangelii: „I wszedłszy do niej [anioł] rzekł: ″Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami″. Ale ona zatrwożyła się tym słowem i rozważała, co by mogło znaczyć to pozdrowienie”. Cóż spowodowało drgnięcie serca Bogurodzicy w chwili Zwiastowania? Zastanówmy się nieco nad tym, drodzy bracia i siostry! Czyż Święta Ewangelia nie świadczy, że bojaźń wzbudziło u niej pozdrowienie anielskie? Z pewnością! Do żadnego z ludzi w Piśmie Świętym, jak tylko do Marii Dziewicy skierowane zostały te słowa. Nikt nie był godzien usłyszeć ich z ust Bożego posłańca, jak tylko ta, która jest Matką Bożą. W niej bowiem, zrealizowała się świętość, która była dostępna człowiekowi nawet po upadku, chociaż z pomocą łaski Bożej i Starotestamentowego Kościoła. Zadaniem Starotestamentowego Kościoła było wychować, zachować i przygotować święte człowieczeństwo, godne przyjęcia Ducha Świętego, czyli Wcielenia. To właśnie dokonało się w osobie Matki Bożej. Zaprawdę, lękiem i bojaźnią napawa to, co się stało, iż nieogarniony, wszechobecny Bóg zechciał zamieszkać w łonie Dziewicy – jak pisze o. S. Bułgakow – tego rajskiego kwiatu, który zakwitnął na drzewie całej ludzkości. Anioł jednak uspokaja Bogurodzicę i mówi: „Nie bój się, Mario znalazłaś bowiem łaskę u Boga”. Czyż bowiem może się lękać ten, z którym jest Bóg?
Zastanówmy się teraz nad postawą św. Marii Egipskiej. Ona to, ciężko grzesząc cieleśnie przez długie lata i bezczeszcząc swoje ciało, czyniąc z niego raczej siedlisko nieczystości niż świątynię Ducha, w dzień Święta Podniesienia Krzyża Pańskiego pragnęła pokłonić się Świętemu Krzyżowi Chrystusowemu. Jak czytamy w żywocie świętej, nie mogła jednak przekroczyć progu świątyni Bożej. Po wielu bezowocnych próbach wejścia do Domu Bożego zrozumiała w końcu, że z powodu stylu życia jaki prowadzi nie jest godna nie tylko ucałować Święty Krzyż, ale także wejść tam, gdzie wznoszona modlitwa do Boga. Upadła więc na kolana i ze łzami w oczach zwróciła się ku ikonie Tej, której Zwiastowanie dzisiaj wysławiamy, obiecując nawrócenie i pokutę za grzechy. Jak zaświadcza żywot świętej, jej modlitwa do Bogurodzicy została wysłuchana. Bracia i siostry! Bojaźń Boża, której doświadczyła św. Maria Egipcjanka stała się dla niej początkiem nawrócenia. Na progu świątyni, nie mogąc wejść do Domu Bożego zrozumiała absurdalność i bezsens swego dotychczasowego życia. Okazując skruchę podjęła mocne postanowienie dochowania wierności Bogu. Wznosząc pokorną modlitwę do Bogurodzicy i zawsze Dziewicy Marii – wzoru świętości i czystości życia, zyskała w niej orędowniczkę i opiekunkę w swoich zmaganiach duchowych. Tak jak Bogurodzica, która z wiarą i nadzieją przyjęła zwiastowanie anioła mówiąc: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”, także św. Maria Egipcjanka przyjęła do serca słowa Chrystusa – „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii zachowa ją”. Kłaniając się w świątyni Świętemu Krzyżowi, święta, której pamięć dzisiaj czcimy, zrozumiała, że nie ma takiego grzechu, takiej hańby, której nie byłby w stanie oczyścić sam Chrystus, Syn Boży, który – jak wyznajemy w Symbolu Wiary – „dla nas i dla naszego Zbawienia zstąpił z nieba i Wcielił się z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem”. Poprzez Krzyż, który Bóg uczynił symbolem wyniesienia i chwały, prowadzi też droga do chwały i wyniesienia człowieka; wyniesieniem aż do świętości. Przykładem takiej postawy jest właśnie postać św. Marii Egipcjanki.

Drodzy bracia i siostry! W te ostatnie dni Wielkiego Postu, które jeszcze są przed nami, zachowajmy trzeźwość umysłów. Skierujmy nasze myśli ku Chrystusowi. Bierzmy przykład z Bogurodzicy i świętych. Pamiętajmy, że każdego dzień poświęcony jest pamięci jakiegoś świętego. Uczmy się od nich postawy pełnej miłości, nadziei i wiary w Boga. Módlmy się, abyśmy usłyszeli i zrozumieli wezwanie Bogoczłowieka Jezusa Chrystusa skierowane do nich, a tym samym także do nas: „Pójdźcie za mną”. Postarajmy się, bracia i siostry, czytać codziennie Świętą Ewangelię i Listy Apostolskie. W słowach tam zapisanych uzyskamy pomoc i wsparcie. Czerpmy z tych słów siłę w naszych duchowych zmaganiach i nadzieję w trudach dnia codziennego.

Niech każdy z nas przywoła w swoim sercu słowa z czytanego kilka dni temu kanonu św. Andrzeja z Krety: „Duszo moja, duszo moja, obudź się, czemu śpisz”? Niech każdy z nas przynagli swego wewnętrznego człowieka i powie: „Duszo moja – wzmocnij się, biedna i słaba – podnieś się i na skrzydłach nadziei i wiary wznieś się ku Chrystusowi. Całe spojrzenie umysłu, rozproszone na różne sprawy, skoncentruj na Nim, i wznieś się na wyżyny pobożności, „na wyżyny serca” – jak głosi psalmista (Ps 63, 7).

Prośmy o wstawiennictwo Matkę Bożą, aby Ta, która nazwała siebie ″służebnicą Pańską″ opiekowała się nami i ukazała nam drogę, abyśmy i my stali się godnymi sługami Jej Syna i naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, któremu chwała i pokłon na wieki wieków.

Amen.

Dodaj komentarz